---
title: "Pieszo przez Islandię: przygotowania – część 2."
description: "Żeby ułatwić podobną przygodę innym, opisaliśmy nasze przygotowania do liczącego 400 km przejścia przez wnętrze Islandii. W drugiej części o jedzeniu, pogodzie i sprzęcie."
canonical_url: "https://gramino.pl/blog/pieszo-przez-islandie-przygotowania-czesc-2"
last_updated: "2017-12-06"
---

# Pieszo przez Islandię: przygotowania – część 2.

Authors: David Czempka

Date: 2017-12-06

Żeby ułatwić podobną przygodę innym, opisaliśmy nasze przygotowania do liczącego 400 km przejścia przez wnętrze Islandii. W drugiej części o jedzeniu, pogodzie i sprzęcie.

[W pierwszej części](/blog/pieszo-przez-islandie-przygotowania-czesc-1) omówiłem planowanie trasy, nawigację i uzupełnianie zapasów. Teraz dopełnię opis naszych przygotowań trzema kolejnymi ważnymi tematami – lokalnymi warunkami, jadłospisem i wyborem sprzętu. Wyruszenie na przejście przez wnętrze Islandii bez dobrego przygotowania to po prostu głupota.

## Warunki w centralnej części wyspy

Islandia to wyspa szalonej pogody. Oprócz regularnych opadów i silnego wiatru, który kiepski namiot bez trudu zamieni w latawiec, grożą tu także burze piaskowe i śnieżne.

Na Islandii doszło już niestety do kilku tragedii spowodowanych nieprzygotowaniem ludzi na gwałtowne zmiany pogody, a my zdecydowanie nie chcieliśmy stać się kolejnymi ofiarami. Kiedy na kempingu Landmannalauger dopytywaliśmy o stan niektórych tras, miejscowi ratownicy górscy ([Search and Rescue](http://www.icesar.com/)) opowiedzieli nam [historię Ido](https://grapevine.is/mag/articles/2014/07/14/searching-for-ido/), młodego podróżnika z Iranu, który mimo ostrzeżeń wyruszył na szlak Laugevegur. Choć do celu miał zaledwie 12 kilometrów, zginął w gwałtownej, mroźnej śnieżycy. Stało się to 24 czerwca. Świetna dawka motywacji w chwili, gdy przed nami było jeszcze 320 km drogi.

Ryzyko „burz piaskowych” było dla nas czymś nowym, ale po zastanowieniu ma to sens. Dużą część interioru pokrywają pył wulkaniczny i piasek (zwłaszcza okolice szutrowej drogi F26), więc jeśli przez jakiś czas nie pada i podłoże dostatecznie wyschnie, wiatr unosi je w powietrze. Dlatego w ekwipunku przyda się coś do ochrony twarzy i oczu.

Jeśli chodzi o zwierzęta, we wnętrzu wyspy poza tysiącami owiec nie spotkasz nic innego. Choć z powodu silnego wiatru owady nie mają na Islandii łatwego życia, ostrzegano nas przed małymi, niegryzącymi muszkami ([midges](http://icelandmag.visir.is/article/are-there-midges-iceland)), które atakują przede wszystkim liczebnością – całymi tysiącami. Zaczynają się wokół ciebie roić i wlatują do wszystkich nieosłoniętych otworów ciała. Włożenie do ust jedzenia bez tych pełnych białka muszek staje się wtedy sporym wyzwaniem. Do walki z nimi zabraliśmy moskitierę na głowę. (Na szczęście nie musieliśmy jej używać: główny sezon na te owady przypada na wiosnę i początek lata, a my ruszyliśmy na przełomie sierpnia i września. Z filmów wynika też, że najgorzej jest w okolicach jeziora Mývatn.)

Wszyscy mówili nam, żebyśmy nie liczyli na zasięg w centralnej części wyspy, dlatego długo rozważaliśmy wypożyczenie komunikatora satelitarnego. Po podsumowaniu zalet i wad, a także z powodu braku czasu na wypożyczenie, zdecydowaliśmy się iść bez niego. Liczyliśmy, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. A gdyby doszło do kryzysowej sytuacji, mieliśmy w zanadrzu kilka wskazówek, gdzie szukać zasięgu – na przykład na wzgórzu lub w pobliżu drogi F35.

(Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Informacje, które do nas dotarły, miały co najmniej 5 lat. W ostatnich latach zasięg sieci komórkowych niesamowicie się poprawił. My na iPhonie z kartą T-Mobile łapaliśmy zasięg na 75% naszej trasy. Niespodziewanym luksusem był dostęp do internetu mobilnego, o którym wcześniej nawet nie marzyliśmy. Mieliśmy go na około 40% trasy. Dodało nam to spokoju, bo mogliśmy śledzić pogodę i mniej więcej wiedzieliśmy, co nas czeka. Trzy razy hurra za zniesienie opłat roamingowych.)

Większość islandzkich lodowców leży w centralnej części wyspy. W ciągu roku topnieją, tworząc gęstą sieć rzek. Dlatego trzeba być przygotowanym na brodzenie w lodowatych rzekach kilka razy dziennie. Zwykle zaleca się przeprawę rano, kiedy nurt nie jest jeszcze tak silny. Brodzenie boso to niepotrzebne ryzyko. Stopa rozcięta o ostry kamień to ostatnia rzecz, jakiej chcesz na długim przejściu. Mieliśmy ze sobą leciutkie sandały (110 g), które zrobił dla nas znajomy z Czech. Świetnie służyły nam także na biwaku, gdzie po całym dniu marszu pozwalały stopom odpocząć.

Świetne jest to, że sami Islandczycy aktywnie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa podróżników. Na przykład na stronie [safetravel.is](http://safetravel.is/) możesz na bieżąco sprawdzać niebezpieczne obszary wyspy (silny wiatr, burze itp.), a dodatkowo zostawić tam swój plan podróży, wypełniając krótki formularz online. My pobraliśmy też ich aplikację 112 Iceland i regularnie korzystaliśmy z funkcji Check-in (wysyłasz SMS-em swoje współrzędne GPS).

## Jedzenie

Początkowo baliśmy się, że na jedzenie wydamy tam ostatni grosz. Potem jednak okazało się, że nasze linie lotnicze (Germania) oferują w cenie podstawowego biletu 20 kg bagażu rejestrowanego. Super! Od razu zaczęliśmy planować, że każde z nas przywiezie co najmniej 15 kg jedzenia, dokładnie podzielonego na porcje w woreczkach. Nasza radość nie trwała jednak długo…

Na Islandię można wwieźć maksymalnie 3 kg żywności o wartości do 25 000 ISK. Zakazany jest wwóz mięsa i wyrobów mięsnych (z wyjątkiem całkowicie ugotowanych), nieprzegotowanego mleka i nieugotowanych jaj. Przeczytaliśmy o tym na stronie [czeskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w sekcji dotyczącej przepisów celnych i dewizowych.](http://www.mzv.cz/jnp/cz/encyklopedie_statu/evropa/island/cestovani/duty.html)

No cóż, mogłem pożegnać się z planem zabrania domowego suszonego mięsa, które miało być moim głównym źródłem białka na trasie. Ze względu na limit staraliśmy się kupić w Czechach to, co na Islandii kosztowałoby nas najwięcej. Łącznie wieźliśmy 30 dużych batonów proteinowych, 10 tabliczek gorzkiej czekolady, kilogram orzechów, pół litra oliwy z oliwek, 10 porcji [żywności ekspedycyjnej Summit To Eat](/b/summit-to-eat), zwykłe dania instant, 0,3 l lekarstwa (śliwowicy) i jeszcze kilka batonów musli.

Po zważeniu wszystkich zakupów wyszło 4,5 kg na osobę – niestety źle oszacowaliśmy ilość i wagę. Żal było nam jednak zostawiać jedzenie w domu, więc spróbowaliśmy przekroczyć limit o tę niewielką nadwyżkę. Wszystko poszło zaskakująco gładko. Ostatecznie trochę żałowaliśmy rezygnacji z pierwotnego planu, bo na Islandii spotkaliśmy osoby, którym udało się wwieźć nawet 15 kg jedzenia… Kontrole są więc najwyraźniej wyrywkowe i sporadyczne.

Na miejscu zrobiliśmy dodatkowe zakupy w popularnym supermarkecie [Bónus](https://www.foodiebaker.com/iceland-bonus-supermarket/). W Reykjavíku ma kilka placówek. Należy do najtańszych supermarketów, a ceny niektórych produktów są niemal porównywalne z tymi w Czechach. Wyraźnie droższe bywają tylko niektóre grupy produktów, takie jak nabiał, pieczywo czy dania instant. Odkryliśmy nawet, że fasola Heinz Tomato w puszce jest tam 2 razy tańsza niż u nas – po przeliczeniu kosztowała 20 Kč! Do zapasów, które przywieźliśmy, dokupiliśmy około 17 kg jedzenia za 16 000 ISK i ułożyliśmy jadłospis na 16 dni.

Ostatnie zakupy zrobiliśmy, przechodząc przez kemping Landmannalauger. To jeden z niewielu kempingów, na których można dokupić jedzenie i trochę sprzętu (np. kartusze gazowe). Tutaj jednak trzeba zapłacić więcej – ceny są około 4 razy wyższe niż w supermarkecie. Paczka makaronu lub tabliczka czekolady kosztowała 500 ISK (100 Kč).

**Nasz najczęstszy jadłospis**

- **Śniadanie:** kaszka z orzechami, gorzką czekoladą, mieszanką ziaren i suszonymi owocami
- **Przekąski:** batony proteinowe, ciastka, krakersy TUC, tortille z dżemem lub masłem orzechowym, Snickers, Oreo, solone orzeszki ziemne, czekolada, suszone owoce
- **Obiad i kolacja:** dania i zupy instant, kuskus/ryż błyskawiczny/quinoa/makaron z sosem pomidorowym, przyprawami i odrobiną oliwy z oliwek, chleb i ser, żywność ekspedycyjna [Summit To Eat](/b/summit-to-eat)

## Wybór sprzętu

Na długim przejściu każda dodatkowa drobnostka daje się we znaki. Jeśli odkryjesz, że czegoś masz za dużo i nie używasz danej rzeczy, zwykle i tak będziesz musiał taszczyć ją aż do celu. Każdego dnia potrzebowaliśmy pokonać niecałe 30 km, więc niska waga plecaka była jednym z naszych głównych priorytetów. Z lekkim plecakiem idzie się przecież łatwiej.

Większość naszych ubrań pochodziła od angielskiej marki [Montane](/b/montane), która stawia na dopracowanie szczegółów i niską wagę sprzętu.

Na warstwę bazową wybraliśmy merino, głównie ze względu na świetny stosunek ciepła do wagi, naturalne właściwości antybakteryjne i to, że grzeje również po zamoczeniu. Merino można nosić znacznie dłużej niż czyste syntetyki, dzięki czemu nie trzeba tak często prać, a na szlaku nikt nie ma na to ochoty.

Ze względu na silny wiatr nie chcieliśmy brać tarpa (płachty biwakowej) ani tarptentu. Wybraliśmy więc nieco cięższy, ale odporniejszy, trzysezonowy namiot MSR Hubba Hubba NX dla 2 osób (1,7 kg), który na wietrze dodatkowo wzmacnialiśmy kijami trekkingowymi [Fizan Compact](/p/fizan-compact).

Długo zastanawialiśmy się, na czym gotować: na spirytusie czy gazie z kartuszy. Po podsumowaniu zalet i wad gaz zdecydowanie wygrał. Gotowanie na nim jest wygodniejsze, woda szybciej się zagotowuje, a na wielodniowych wycieczkach stosunek wagi do ilości zagotowanej wody wypada znacznie lepiej. Na Islandii łatwo dostać zarówno kartusze z mocowaniem bagnetowym, jak i nakręcane. Gotowaliśmy przeważnie 3 razy dziennie na kuchence [MSR Pocket Rocket 2](/p/msr-pocketrocket-2) z samodzielnie wykonaną osłoną przeciwwiatrową. Na pierwsze 4 dni mieliśmy jeden kartusz 110 g, a na kolejne 12 dni jeden duży, 430 g. Wszystko przyrządzaliśmy w lekkim tytanowym garnku [Toaks](/b/toaks) o pojemności 1300 ml.

Z lżejszym plecakiem można też sięgnąć po lżejsze buty. My wybraliśmy klasyczne buty trailowe (Inov8 Rocklite 295 i Newballance …). To, że łatwo przemakają, wcale nie przeszkadza. Lekkie, oddychające buty łatwo wysuszyć – ogrzewasz je od środka stopami. Ciężkich, skórzanych butów trekkingowych lub modeli z Gore-Texem tak łatwo nie wysuszysz. W silnym deszczu albo na mokrym podłożu wystarczy założyć wodoodporne skarpety [Dexshell](/b/dexshell) i stopy pozostają suche. Lekkie buty też znacznie lepiej oddychają, więc zdecydowanie zmniejszasz ryzyko pęcherzy, które często powstają właśnie przez zaparzone stopy. Ciężkie obuwie na dużych dystansach męczy o wiele bardziej.

Na deszcz mieliśmy kurtki membranowe (Minimus Jacket) i spodnie (Atomic Pants). Aby chronić sprzęt przed deszczem i wilgocią z powietrza, w plecaku umieściliśmy grubszy worek na śmieci, który pełnił funkcję wodoodpornego wkładu. Najważniejsze rzeczy (śpiwór i ubrania do spania) trzymaliśmy dodatkowo w 8-litrowym [wodoodpornym worku Sea To Summit](/p/sea-to-summit-ultra-sil-dry-bag).

Dobry sen zapewniały nam puchowy śpiwór i quilt marki Cumulus, konkretnie modele [Lite Line 400](/p/cumulus-lite-line-400) i [Quilt 450](/p/cumulus-quilt-450). Oba mają temperaturę komfortu w okolicach zera, co jest idealne na Islandię. Spaliśmy na wygodnych materacach dmuchanych [Therm-a-Rest NeoAir X-lite](/p/therm-a-rest-neoair-xlite-nxt).

Na szlak zabraliśmy kije trekkingowe [Fizan Compact](/p/fizan-compact), które do dziś nie przestają nas zachwycać. Oprócz tego, że pomagały utrzymać tempo, przydawały się przy brodzeniu w rzekach. Dzięki nim kilka razy przeszliśmy nawet suchą stopą, przeskakując po kamieniach. Przy silnym wietrze stanowiły dodatkowe podparcie namiotu, a na koniec zastąpiły też teleskopowy kijek do selfie, do którego mocowaliśmy nasze GoPro 5.

Wszystko dokumentowaliśmy aparatem Sony A7, GoPro 5 i iPhonem 7, a urządzenia ładowaliśmy z powerbanku o pojemności 20 000 mAh. Ostatni raz naładowaliśmy go w hostelu Hrauneyar Highlandic center i energii wystarczyło na kolejnych 9 dni, aż do celu.

Zdecydowaliśmy się na plecaki o mniejszej pojemności (40 i 50 l), co zmuszało nas do rezygnacji ze zbędnych rzeczy. W pewnym momencie oprócz sprzętu musieliśmy zmieścić w nich także jedzenie na 12 dni i trochę wody. Świetną cechą obu plecaków jest duża kieszeń zewnętrzna, która wciąż zaskakuje nas swoją pojemnością. Idealnie nadaje się też do przechowywania mokrego sprzętu.

## Co jeszcze przyda się na Islandii?

Oprócz standardowego sprzętu, który prawdopodobnie zabierzesz na większość wycieczek w teren, **mieliśmy ze sobą:**

- Lekkie sandały do brodzenia w rzekach
- Moskitierę na głowę – (nie jest niezbędna, zależy od pory roku i miejsca)
- Chustę wielofunkcyjną (komin) i okulary przeciwsłoneczne chroniące przed unoszącym się pyłem
- Filtr do wody ([Sawyer Squeeze](/p/sawyer-micro-squeeze-sp2129))

Owce na Islandii chodzą zupełnie swobodnie i załatwiają się tam, gdzie mają ochotę – niestety często prosto do źródła wody. Dlatego filtr do wody zdecydowanie się przydaje. Pozwalał nam też nosić mniej wody, choć musieliśmy ją przez to częściej uzupełniać.

#### **Następnym razem zabralibyśmy:**

- Słuchawki – krajobraz aż prosi się o dobrą muzykę filmową, na przykład z Władcy Pierścieni
- [Wodoodporne skarpety Dexshell](/b/dexshell) – tuż przed wylotem z nich zrezygnowaliśmy, bo wydawało nam się, że mamy za dużo rzeczy – błąd
- Małą gąbkę do mycia naczyń
- Małą tubkę kremu z filtrem – na szlaku Laugevegur nawet poparzyło nas słońce
- Kieszonkę na telefon mocowaną do szelki plecaka
- Lepiej wyposażony zestaw do szycia – co najmniej 2–3 igły; naprawiając buty, złamałem jedyną igłę, którą mieliśmy

## Kilka słów na koniec

Przejście przez Islandię to przygoda, na którą zdecydowanie warto się zdecydować, ale bez dobrego przygotowania się nie obejdzie. Jak sami się przekonaliśmy, znalezienie właściwych informacji wcale nie jest proste i zajmuje sporo czasu. Żeby to wszystko nie poszło w zapomnienie, powstał ten dwuczęściowy cykl. Wierzę, że przyda ci się podczas planowania własnej przygody – niezależnie od tego, czy zamierzasz przejść Islandię pieszo, czy wolisz poznać ją w bardziej tradycyjny sposób. Jeśli masz pytania albo coś jest niejasne, śmiało napisz do nas w komentarzach lub gdziekolwiek indziej.

This post is also available as [HTML](/blog/pieszo-przez-islandie-przygotowania-czesc-2).

## Sitemap

See the full [sitemap](/sitemap.md) for all pages.
