---
title: "Pieszo przez Islandię: przygotowania – część 1."
description: "Żeby ułatwić podobną przygodę innym, opisaliśmy nasze przygotowania do liczącego 400 km przejścia przez wnętrze Islandii. W pierwszej części o uzupełnianiu zapasów i wyborze trasy."
canonical_url: "https://gramino.pl/blog/pieszo-przez-islandie-przygotowania-czesc-1"
last_updated: "2017-09-26"
---

# Pieszo przez Islandię: przygotowania – część 1.

Authors: David Czempka

Date: 2017-09-26

Żeby ułatwić podobną przygodę innym, opisaliśmy nasze przygotowania do liczącego 400 km przejścia przez wnętrze Islandii. W pierwszej części o uzupełnianiu zapasów i wyborze trasy.

Kilka tygodni temu wróciliśmy z Islandii (we wrześniu 2017), dokąd pojechaliśmy z zamiarem przejścia wyspy od jednego wybrzeża do drugiego. Od początku wiedzieliśmy, że nie chcemy iść z plecakiem ciężkim jak kamień. Trzeba więc było zaplanować trasę, która pozwoli nam po drodze uzupełnić zapasy jedzenia. A do tego poprowadzi przez ciekawe miejsca, ominie duże rzeki i da się ją przejść w 16 dni. Spore wyzwanie, kiedy na przygotowania masz tylko kilka wieczorów po pracy. Co właściwie skłoniło nas do tej decyzji i jak to wszystko się zaczęło? Co trzeba było załatwić przed wyruszeniem w drogę?

## **Epickie krajobrazy czekają…**

Kraina ognia i lodu — to określenie dosłownie opisuje różnorodny krajobraz Islandii. Surowa przyroda stworzyła tu wspaniałe pejzaże mieniące się wszelkimi możliwymi kolorami, ogromne wodospady i strzelające w górę gejzery.

Przeczytaliśmy, że wnętrze Islandii należy do najsłabiej zaludnionych miejsc w Europie. Silny wiatr, nieustający deszcz i ryzyko burz piaskowych lub śnieżnych. Miejscami żadnej cywilizacji, tylko lodowce i wulkany. Od razu wiedzieliśmy, że właśnie tam chcemy się wybrać. Świetna okazja, żeby poznać prawdziwe oblicze Islandii, a jednocześnie uniknąć tłumów turystów, których z roku na rok przybywa. W samym 2017 roku było ich ponad 2 000 000, czyli sześciokrotnie więcej niż mieszkańców. A ponieważ już od dłuższego czasu myśleliśmy o porządnej długodystansowej wędrówce, decyzja zapadła.

[Wideo](https://youtu.be/G3hrHPuhfvQ)

## Planowanie, czyli nasza pięta achillesowa

Większości naszych wycieczek i podróży właściwie nie planujemy. Nie ma takiej potrzeby. Kupujemy bilety lotnicze, pakujemy plecaki i lecimy. Gdy cywilizacja jest w zasięgu, wszystko da się zdobyć i załatwić. Tym razem jednak wybieraliśmy się w miejsca, w których nie można było na nią liczyć. Wiedzieliśmy, że bez dokładnego planu nie będziemy czerpać przyjemności z wędrówki, a może nawet jej nie ukończymy.

Bilety kupiliśmy w promocji, z rocznym wyprzedzeniem, więc wydawało się, że czasu na planowanie mamy pod dostatkiem. Prokrastynacja to jednak straszna choroba i nasze właściwe przygotowania zaczęły się niestety dopiero niecałe dwa tygodnie przed wylotem. A do załatwienia było całkiem sporo.

## Uzupełnianie zapasów

Wysyłanie z wyprzedzeniem paczek z jedzeniem, paliwem czy sprzętem to na długich szlakach świetny sposób na uniknięcie nieludzko ciężkiego plecaka. Niesienie od początku jedzenia na całe przejście oznaczałoby dla nas plecaki ważące co najmniej 25 kilogramów, a ten pomysł od razu odrzuciliśmy. Przede wszystkim chcieliśmy iść na lekko. Cieszyć się wędrówką i nie paść z wyczerpania. Musieliśmy więc ustalić, gdzie i jak można uzupełnić zapasy.

Najwięcej informacji dostarczyła nam ta [mapa.](https://www.hjolafaerni.is/files/web-cycling-map-2016.pdf) Pokazuje wszystkie drogi, ścieżki, wsie, kempingi, miasta i dostępne w nich usługi. Dzięki niej od razu ustaliliśmy, że uzupełnienie zapasów w połowie drogi nie wchodzi w grę. Wpadliśmy więc na pomysł, żeby zrobić to dwukrotnie i podzielić w ten sposób trasę na trzy części. Pierwszy odbiór zapasów zaplanowaliśmy w Hrauneyar Highlandic Center, a drugi na kempingu Hveravellir.

W centralnej części wyspy nie działa oczywiście ani poczta, ani firmy kurierskie, więc nie pozostało nam nic innego, jak skontaktować się z przewoźnikami autobusowymi i biurami podróży. Rozesłaliśmy maile z prośbą o pomoc i czekaliśmy. Odpowiedzi wyglądały mniej więcej tak.

Pierwszy odpisał, żebyśmy skontaktowali się z drugim, drugi odesłał nas do trzeciego, a trzeci napisał, że nie świadczy już takich usług.

Małą iskierkę nadziei dały nam dopiero odpowiedzi z miejsc, do których chcieliśmy wysłać paczki i odebrać je w trakcie wędrówki. Poinformowano nas, że bez problemu przechowają paczkę, ale transport musimy oczywiście zorganizować sami. Spróbowaliśmy więc zadzwonić. Skończyło się jednak dokładnie tak samo jak wcześniej — niepowodzeniem. W końcu pozostało nam tylko mieć nadzieję, że załatwimy to na miejscu prośbami, łapówkami, groźbami i kto wie czym jeszcze…

W Reykjavíku udało się dopiero za czwartym razem. W biurze podróży Sterna Travel zaproponowano nam wysłanie paczki na kemping Landmannalauger. Chociaż mieliśmy przechodzić przez to miejsce już czwartego dnia na szlaku, przyjęliśmy propozycję bez namysłu. Pierwsze 80 km naszej trasy było bowiem najbardziej górzyste, a dalej robiło się już mniej więcej płasko. A to, czy na tym odcinku będziemy nieść o 12 kg mniej, czy więcej, robi cholerną różnicę. Do plecaków spakowaliśmy jedzenie na 4 dni, a zapasy na 12 dni wysłaliśmy w paczce. Ważyła około 20 kg, a przesyłka kosztowała nas 3500 ISK (700 Kč).

Na szlaku Laugevegur, czyli przez pierwsze 80 km, było świetnie. Zaczynaliśmy z plecakami ważącymi 13 kg i ich masa stale malała. Szlak jest doskonale oznakowany palikami wbitymi w ziemię, więc nie musisz się o nic martwić i możesz po prostu cieszyć się otaczającym krajobrazem. Pod koniec sezonu nie ma też na nim tak wielu ludzi. Na kempingu Landmannalauger bez problemu odnaleźliśmy naszą paczkę i zabraliśmy się za pakowanie. Najbardziej obawialiśmy się, że nie zmieścimy jedzenia na 12 dni w plecakach o pojemności 40 i 50 litrów. Ostatecznie jednak się udało. Niech żyją duże tylne kieszenie ultralekkich plecaków, które nas uratowały! W pełni załadowane plecaki ważyły około 20 kg. Wody nosiliśmy minimalną ilość — dzięki filtrowi mogliśmy ją uzupełniać praktycznie z każdego źródła, czy była to kałuża, czy strumyk, z którego korzystały okoliczne owce.

## Wybór trasy i nawigacja

Na Islandii nie ma żadnego oficjalnego, oznakowanego szlaku prowadzącego od wybrzeża do wybrzeża. Pozostało nam więc wytyczyć własną trasę albo zainspirować się kimś, kto już zrobił coś podobnego. Zdecydowaliśmy się na własną trasę, dopasowaną do naszych potrzeb.

#### **Inspiracji możesz poszukać na tych dwóch starszych blogach**:

- [Andrew Skurka](https://andrewskurka.com/adventures/iceland-traverse/) (2008 — 800 km ze wschodu na zachód)
- [Jonathan Ley](http://www.phlumf.com/travels/iceland/) (2006 — 600 km z północy na południe)

Dużą część wnętrza wyspy pokrywają pył wulkaniczny i piasek — to prawdziwie pustynny, księżycowy krajobraz. Może brzmi to ciekawie, ale perspektywa marszu przez takie tereny przez ponad tydzień nie bardzo nas pociągała. Dlatego staraliśmy się urozmaicić trasę ciekawymi miejscami.

Na południu, niedaleko miasteczka Skógar, zaczyna się szlak Laugevegur, który przy okazji należy do najpiękniejszych szlaków na świecie i prowadzi prosto na północ. Świetnie! Początek wędrówki i pierwsze 80 km mieliśmy już ustalone. Spodobała nam się też okolica z trzema miejscami położonymi blisko siebie: wąwozem Gjáin, osadą wikingów Stöng i wodospadem Háifoss. Ta świetna mapa pokazała nam z kolei, gdzie znajdują się wszystkie źródła termalne na wyspie. Czym byłaby zresztą wizyta na Islandii bez kąpieli w naturalnym jacuzzi podgrzewanym przez sam wulkan? Znaleźliśmy aż dwa potencjalne obszary termalne na naszej trasie. Pierwszy w górach czarownic Kerlingarfjöll, a drugi na kempingu Hveravellir, niedaleko lodowca Langfjoll.

Wszystkie punkty pośrednie były już wybrane i pozostało tylko połączyć je naszą przyszłą trasą. Po długim studiowaniu chyba pięciu różnych map mieliśmy gotowy jej zarys.

Staraliśmy się zaplanować większość trasy wzdłuż starych dróg gruntowych. Mogliśmy jednak tylko mieć nadzieję, że nadal istnieją, bo nawet miejscowi nie mieli pojęcia o ich stanie, a ich przebieg na poszczególnych mapach znacznie się różnił. Wierzyliśmy, że drogi nas poprowadzą — o ile je znajdziemy. Na odcinkach, na których wiedzieliśmy, że pójdziemy na przełaj, planowaliśmy korzystać z busoli i mapy albo GPS-u w telefonie. A gdybyśmy się zgubili, wystarczyłoby iść prosto na północ. Proste!

Dobrą mapę topograficzną centralnej części wyspy trudno zdobyć i nam niestety się to nie udało. Na przygotowanie własnych map zabrakło już czasu, więc liczyliśmy, że znajdziemy coś na miejscu.

W Reykjavíku udało nam się jednak zdobyć tylko [mapę centralnej części wyspy („Section map”)](http://mapoficeland.com/mapshop/touring-map-5-highland-of-iceland/) w skali 1 : 250 000 za 3000 ISK (600 Kč). Nie uważaliśmy jej za odpowiednią mapę do nawigacji, raczej za rozrywkę na wieczory, żeby było na co popatrzeć. Ostatecznie jednak w zupełności nam wystarczyła. Jej zaletą jest też to, że można ją kupić niemal wszędzie, nawet w niedzielę, i obejmowała prawie całą naszą trasę.

Nawet sygnał GPS w naszych telefonach był niezły, więc mogliśmy często sprawdzać swoją pozycję. Później spotkaliśmy na trasie młodą parę — Norwega i Finkę — która przemierzała wyspę z północy na południe i miała doskonałe mapy topograficzne w skali 1:50 000. Mapy były jednak pożyczone, więc i tak nie potrafili nam podpowiedzieć, gdzie następnym razem szukać podobnych.

Ostatecznie na przełaj przeszliśmy tylko około 80 km. Szło się wolniej, ale dość łatwo — pod nogami przeważnie zmieniały się różne rodzaje kamieni, miękka ziemia i kępy trawy. Trzeba omijać duże rzeki i kaniony, które trudno pokonać. Spaliśmy tam, gdzie znaleźliśmy osłonę przed wiatrem, a dzięki pofałdowanemu terenowi na naszej trasie nie było to trudne. Na kempingu nocowaliśmy tylko 2 razy, na szlaku Laugevegur (cena 2000 ISK — 400 Kč/os./noc). Ostatecznie udało nam się przejść trasę w 14 dni.

##### Nasza ostateczna trasa — [https://mapy.cz/s/24sRF](https://mapy.cz/s/24sRF)

##### Nasze miejsca noclegowe — [https://mapy.cz/s/24sRS](https://mapy.cz/s/24sRS)

Mapy.cz sprawdziły się nam również na Islandii!

**W** [**drugiej części**](/blog/pieszo-przez-islandie-przygotowania-czesc-2) **dowiesz się więcej o tym, jak układaliśmy jadłospis, kupowaliśmy jedzenie i unikaliśmy zagrożeń, a także poznasz kilka informacji o sprzęcie.**

This post is also available as [HTML](/blog/pieszo-przez-islandie-przygotowania-czesc-1).

## Sitemap

See the full [sitemap](/sitemap.md) for all pages.
